Wyobraź sobie zeszyt, w którym wiele osób jednocześnie zapisuje transakcje. Każda nowa strona (blok) zawiera skrót poprzedniej, jak pieczęć, która pasuje tylko do jednej, konkretnej treści.
Dlaczego nie da się oszukać
Jeśli ktoś zmieni choćby jedną literę na starej stronie, jej skrót przestaje pasować do następnej. Cała reszta łańcucha natychmiast „nie zgadza się”. Żeby podmiana przeszła niezauważona, trzeba by przeliczyć od nowa wszystkie kolejne bloki i przekonać do tego większość sieci w tym samym momencie.
- Skrót (hash), cyfrowy odcisk palca danych. Najmniejsza zmiana daje zupełnie inny odcisk.
- Blok, paczka transakcji z odciskiem poprzedniego bloku.
- Konsensus, reguły, według których sieć zgadza się, który zapis jest prawdziwy.
Kto pilnuje zeszytu
Nikt pojedynczy. I o to chodzi. Kopię prowadzi wiele niezależnych komputerów. Żeby sfałszować historię, trzeba by przejąć kontrolę nad ich większością naraz, co w dużej sieci jest ekstremalnie kosztowne.
Blockchain nie jest „bezpieczny”, bo tak mówi reklama. Jest odporny, bo zmiana przeszłości wymaga więcej pracy, niż jest warta.
To wszystko. Reszta (kryptowaluty, smart kontrakty, NFT) to nadbudowa nad tym jednym prostym pomysłem: wspólnym zeszytem, którego nie da się po cichu przepisać.